Stenogram wycenia się od minuty nagrania, nie od liczby stron tekstu. To pierwsza rzecz, która zaskakuje osoby pytające o wycenę — bo intuicja podpowiada rozliczenie jak u tłumacza, za znaki albo strony. Tymczasem praca polega na odsłuchiwaniu, więc płaci się za długość materiału, który trzeba przesłuchać.
Ma to jedną zaletę: cenę znasz z góry, zanim ktokolwiek zacznie pisać. Wystarczy spojrzeć na długość pliku.
Za tę samą godzinę nagrania można zapłacić bardzo różnie — w zależności od tego, jak dokładny ma być zapis.
Aktualne stawki znajdziesz w cenniku. Wszystkie podawane są za minutę nagrania, w kwotach netto, a nagrania krótsze niż dziesięć minut rozlicza się kwotą minimalną — bo koszt obsługi zlecenia jest podobny niezależnie od tego, czy plik ma trzy minuty, czy dziewięć.
Zlecenia do sądu mają wycenę indywidualną. Dlaczego? Powód jest prosty: przy takim materiale czas pracy zależy od rzeczy, których nie widać w długości pliku.
Na godzinę nagrania z sali rozpraw może przypaść dwie godziny pracy albo sześć. Decyduje o tym, ile osób mówi, czy się nawzajem przerywają, jak ustawiono mikrofon, czy słychać publiczność, a także czy potrzebne są oznaczenia funkcji, czynności proceduralnych i znaczniki czasu przy każdej wypowiedzi.
Dlatego przy sprawach sądowych prosimy o przesłanie nagrania do wyceny. Odsłuchujemy fragment i podajemy kwotę — bezpłatnie i bez zobowiązania.
Najprostszy przelicznik: stawka za minutę razy sześćdziesiąt. Godzina nagrania w zapisie automatycznym to kilkadziesiąt złotych, w zapisie wykonanym przez człowieka — kilkaset. Do kwot z cennika dolicza się podatek VAT.
Warto policzyć to przed zleceniem całego materiału, bo przy kilku godzinach nagrań różnica między trybami robi się znacząca. Jeśli nie wiesz jeszcze, które fragmenty są istotne, rozsądniej jest zacząć od zapisu automatycznego całości, przejrzeć go i dopiero wybrane fragmenty zlecić do dokładnego opracowania. Często zmniejsza to rachunek kilkukrotnie.
W cenie mieszczą się rzeczy, które w innych miejscach bywają dopłatą: znaczniki czasu, oznaczenie mówiących i formatowanie dokumentu. Nie doliczamy też opłaty za „trudne nagranie” po fakcie — jeśli materiał okaże się gorszy, niż wyglądał, mówimy o tym przed rozpoczęciem pracy, a nie na fakturze.
Osobno wycenia się zapis dosłowny, tłumaczenia i napisy do filmów — wszystko jest w cenniku.
Przy krótkim, czystym nagraniu — owszem. Rozmowa dwóch osób na dziesięć minut to około godziny Twojej pracy i nie ma powodu za to płacić.
Przy rozprawie albo materiale badawczym rachunek wygląda inaczej. Na godzinę nagrania przypada kilka godzin przepisywania, z czego większość to cofanie tego samego fragmentu i rozstrzyganie, kto właśnie mówi. Do tego dochodzi rzecz, której nie widać w wycenie: konsekwencja oznaczeń przez cały dokument i uczciwe zaznaczenie tego, czego nie słychać — zamiast wpisania domysłu, który potem trudno wybronić.
Napisz, z czym przychodzisz — sprawa sądowa, wywiad badawczy czy wykład — i podaj długość materiału. Odpowiemy z wyceną, bezpłatnie i bez zobowiązania. Możesz też od razu przesłać nagranie.
Zobacz też: czym jest stenogram i jak napisać stenogram do sądu.