Stenogram to pisemny zapis tego, co słychać na nagraniu — sporządzony na tyle dokładnie i na tyle porządnie oznaczony, żeby mógł służyć jako dokument. Nie jest streszczeniem ani notatką. Jeśli ktoś na nagraniu przerwał w pół zdania, w stenogramie też przerwie w pół zdania.
Stenografia to system szybkiego zapisu, w którym znak zastępuje całe słowo albo sylabę. Przez dziesięciolecia stenograf siedział na sali i notował przebieg rozprawy na żywo, a potem rozpisywał swoje znaki na normalny tekst. Stenogram był właśnie tym rozpisanym tekstem.
Dziś na salach rozpraw nie ma stenografów — jest nagranie. Słowo zostało, ale znaczy co innego: dosłowny zapis nagrania. I właśnie w tym znaczeniu używają go kancelarie, sądy i nasi klienci.
W codziennej rozmowie tak, używa się ich zamiennie. Jeśli chcieć być precyzyjnym, różnica wygląda tak:
Innymi słowy: każdy stenogram jest transkrypcją, ale nie każda transkrypcja jest stenogramem. Jeżeli tekst ma trafić do akt sprawy, prawie zawsze chodzi o to drugie.
Najprościej pokazać. Fragment zapisu rozprawy — z legendą uczestników i znacznikami czasu:
Nagranie: rozprawa_2026-03-14.mp3 (1 godz. 12 min)
Legenda: S — sędzia, P — protokolant, A.K. — powód, M.W. — pełnomocnik
[00:04:10]
S: Proszę podać imię i nazwisko.
A.K.: Anna Kowalska.
S: Czy strony pozostają przy dotychczasowych wnioskach?
M.W.: Tak, Wysoki Sądzie, podtrzymuję wniosek z pisma z dnia
dwunastego lutego.
[00:04:52]
A.K.: Ja chciałam jeszcze powiedzieć, że... że ja wtedy
w ogóle nie wiedziałam o tym pismie. (płacz)
S: Proszę się uspokoić. Sąd odracza [niezrozumiałe 00:05:03]
na pięć minut.
Widać tu wszystko, co odróżnia stenogram od zwykłego tekstu: kto mówi, o której minucie, gdzie pojawiła się emocja, a gdzie nagranie było niewyraźne. Fragment nieczytelny zostaje oznaczony — nie zgadujemy, co ktoś powiedział.
Zanim zlecisz zapis, warto wiedzieć, którego potrzebujesz.
Zapis dosłowny oddaje wypowiedź tak, jak padła: z powtórzeniami, urwanymi zdaniami, „yyy” i „no więc”. Brzmi nieskładnie, bo mowa jest nieskładna. To jednak jedyna wersja, przy której nikt nie zarzuci, że tekst został wygładzony na czyjąś korzyść. Do sądu, do sprawy o podsłuch, do sporu o to, co dokładnie ktoś powiedział — zawsze ta wersja.
Zapis czytelny usuwa zająknięcia i porządkuje składnię, zostawiając sens nienaruszony. Sprawdza się przy wywiadach, wykładach, materiałach na stronę — wszędzie tam, gdzie tekst ma być przeczytany przez człowieka, a nie porównany słowo w słowo z nagraniem.
Nie ma jednego urzędowego formularza, ale praktyka jest dość zgodna. Dokument, który się broni, zawiera:
Przy sprawach, w których osoby trzecie nie powinny być rozpoznawalne, stosuje się oznaczenia zamiast nazwisk. Czego dokładnie wymaga konkretna sprawa, najlepiej potwierdzić z pełnomocnikiem — to on wie, co ma trafić do akt.
Przy zapisie w całości ręcznym przyjmuje się, że godzina nagrania to kilka godzin pracy — im gorszy dźwięk i im więcej osób mówiących jednocześnie, tym dłużej. Dlatego zapis rozprawy zamawia się z wyprzedzeniem, a nie na następny dzień.
Automatyczne przepisanie skraca ten czas do minut, ale samo z siebie nie daje dokumentu: nie rozpozna, kto jest sędzią, a kto protokolantem, i nie pozna się na tym, że dwie osoby mówiły równocześnie. Dlatego przy materiałach do sądu zapis z automatu jest punktem wyjścia, a nie końcem pracy.
Od 2010 roku przygotowujemy transkrypcje i stenogramy dla sądów, kancelarii, uczelni i redakcji — z oznaczeniem mówców, czasem wypowiedzi i zachowaniem tego, co na nagraniu naprawdę padło. Obsługujemy klientów z całej Polski.
Napisz do nas albo prześlij nagranie, a odpowiemy, ile potrwa przygotowanie zapisu i ile będzie kosztować.