O jakości transkrypcji decyduje jedna rzecz bardziej niż wszystkie pozostałe razem: odległość mikrofonu od ust mówiącego. Mikrofon przy klapie marynarki da lepszy materiał niż drogi sprzęt stojący trzy metry dalej. Jeśli zapamiętasz z tego tekstu tylko to jedno zdanie, i tak wystarczy.
Reszta to szczegóły, ale kilka z nich potrafi uratować nagranie — albo je zepsuć.
Telefon nagrywa dobrze, pod warunkiem że leży blisko. Na stole między dwiema osobami — tak. W kieszeni, w torbie, na parapecie po drugiej stronie pokoju — nie ma szans.
Trzy rzeczy, które warto zrobić przed nagraniem:
Dyktafon ma nad telefonem tę przewagę, że nie przerwie nagrania przychodzącym połączeniem. Jeśli nagrywasz telefonem, włącz tryb samolotowy.
Tutaj wbudowany mikrofon prawie zawsze zawodzi. Kamera ustawiona na końcu sali nagrywa nie tyle wykładowcę, co całą salę: odbicia od ścian, szum wentylacji, ulicę za oknem i kaszel w ostatnim rzędzie. Prelegent jest w tym materiale jednym z wielu dźwięków.
Rozwiązaniem jest mikrofon przypinany do ubrania, zwany krawatowym. Jest niewidoczny, nie krępuje ruchów, a przy tym zostaje cały czas kilkanaście centymetrów od ust — czyli dokładnie tam, gdzie powinien być. Różnica między nim a mikrofonem w kamerze jest słyszalna od pierwszej sekundy.
Jeśli przewidujesz pytania z sali, weź zestaw z dwoma mikrofonami bezprzewodowymi: jeden nosi prowadzący, drugi krąży wśród uczestników. Bez tego pytania z sali są w zapisie prawie zawsze nie do odtworzenia — a to zwykle najciekawsza część spotkania.
Kupując kamerę, sprawdź jedną rzecz: czy ma wejście na mikrofon zewnętrzny. Brzmi oczywiście, a nie jest — drogie modele bywają go pozbawione, tańsze często je mają. To jeden port, który decyduje o użyteczności całego nagrania.
Najtrudniejszy materiał do przepisania to nie ten cichy, tylko ten, w którym kilka osób mówi jednocześnie. Zapis może wtedy oddać tylko tyle, ile da się rozdzielić — reszta zostaje adnotacją, że rozmówcy mówili równocześnie.
Co pomaga: posadzenie osób bliżej siebie, jeden mikrofon na środku zamiast kilku w rogach, i — jeśli sytuacja na to pozwala — prośba na początku, żeby przedstawiały się przy pierwszej wypowiedzi. Kilka sekund, a przy zapisie z oznaczeniem mówiących oszczędza godziny zgadywania, kto jest kim.
To najczęstsza sytuacja: nagranie powstało raz, w warunkach, na które nikt nie miał wpływu — rozprawa, zebranie, rozmowa, której nie da się powtórzyć.
Z takim materiałem też pracujemy i zwykle da się z niego wyciągnąć więcej, niż się wydaje po pierwszym odsłuchaniu — trudne fragmenty odsłuchuje się po prostu wielokrotnie. W samo nagranie nie ingerujemy: pracujemy na pliku w takiej postaci, w jakiej go dostaliśmy. Ma to znaczenie zwłaszcza przy materiale dowodowym, gdzie każda zmiana w pliku byłaby zarzutem wobec całego zapisu. Granica jest jedna: tam, gdzie naprawdę nie słychać, wpisujemy adnotację, a nie domysł. Zgadnięte słowo w dokumencie, który idzie do sądu albo do publikacji, jest gorsze niż uczciwe „fragment niezrozumiały”.
Jeśli w nagraniu padają nazwiska, nazwy firm albo terminy fachowe, prześlij nam ich listę. To kilka minut Twojej pracy, a wyraźnie zmienia wynik — szczególnie przy materiale medycznym, technicznym i sądowym.
Od 2010 roku przygotowujemy transkrypcje i stenogramy dla sądów, kancelarii, uczelni i redakcji — również z materiałów, które daleko odbiegają od podręcznikowej jakości. Napisz do nas albo prześlij nagranie, a ocenimy, co da się z niego uzyskać.