Zgłasza się do nas klient z sześcioma godzinami nagrań rozmów, zebranych do sprawy sądowej. Pyta, ile kosztuje przepisanie całości. Odpowiadamy, on liczy i odkłada słuchawkę, żeby się zastanowić.
Problem nie leży w cenie. Leży w tym, że on sam nie wie, czego szuka.
Nagrania powstawały tygodniami, na wszelki wypadek. Teraz jest ich sześć godzin i przeczucie, że gdzieś w środku są dwa, może trzy fragmenty, które naprawdę mają znaczenie dla sprawy. Żeby je znaleźć, trzeba by przesłuchać wszystko, a takich nagrań słucha się dużo wolniej, niż trwają. Mikrofon leżał gdzieś z boku, ludzie mówią jeden przez drugiego, w tle szumi ulica. Godzina materiału potrafi zająć kilka godzin słuchania.
Przepisanie całości przez człowieka rozwiązuje problem, tylko jest to droga opcja. Płaci się wtedy za sześć godzin pracy nad materiałem, z którego do sądu pójdzie kilkanaście minut.
Najpierw całość idzie przez automat. Sześć godzin nagrania to koszt od 179 do 284 złotych, zależnie od tego, czy kupuje się pakiet minut, czy płaci za pojedyncze zlecenie. Wynik masz tego samego dnia.
Nie jest to zapis idealny. Automat pomyli nazwisko, zgubi słowo tam, gdzie dwie osoby mówią naraz, nie odda wszystkiego tak, jak zrobiłby to człowiek. Do przedstawienia w sądzie taki tekst się nie nadaje.
Ale do przeszukania materiału wystarcza w zupełności. Czytasz zamiast słuchać, a czyta się kilka razy szybciej. Szukasz w tekście nazwiska, daty, zdania, które pamiętasz i od razu widzisz, w której minucie nagrania się znajduje.
Dopiero te fragmenty oddajesz do przepisania przez człowieka, z dokładnością, jakiej wymaga materiał dowodowy.
Przy sześciu godzinach materiału i dwudziestu minutach, które faktycznie trafiają do sprawy, płacisz za przepisanie dwudziestu minut, a nie trzystu sześćdziesięciu. Automat, który pozwolił je znaleźć, kosztuje tyle co wyżej i jest to koszt jednorazowy, niezależnie od tego, ile fragmentów ostatecznie wybierzesz.
Jeśli sąd wymaga dokładnego zapisu całości, przesiewanie tylko dokłada kroku, wtedy od razu zlecasz przepisanie.
Jeśli nagranie jest bardzo złej jakości, automat nie poradzi sobie na tyle, żeby dało się w nim cokolwiek znaleźć. Przy nagraniach z ukrytego mikrofonu albo z dużej odległości zdarza się to często.
I jeśli materiału jest mało, godzina, dwie, prościej zlecić przepisanie od razu.
Przesiewanie ma sens tam, gdzie materiału jest dużo, a wartościowych fragmentów mało.